Czy ceny nieruchomości spadną w Hiszpanii w 2020 roku?

Czy ceny domów w Hiszpanii spadną w 2020 roku?
Czy ceny domów w Hiszpanii spadną w 2020 roku?
28 stycznia 2020, Redakcja

Rynek mieszkaniowy w Hiszpanii był świadkiem kolejnych gwałtownych wzrostów od 2014 roku i przygotowuje się do zerwania z tym trendem. Jest to prognoza podzielana przez konsensus ekspertów w sektorze nieruchomości, z którym skonsultował się idealista / news. Podkreślają oni, że jeśli coś ma charakteryzować 2020 rok, jest to umiar i ostrożność. Zobaczmy, co mają do powiedzenia eksperci.

Sytuacja ekonomiczna

Opinie ekspertów są ściśle związane ze spowolnieniem gospodarczym i niepewnością generowaną przez rozwiązania mieszkaniowe, które może zaproponować niedawno utworzony rząd koalicyjny, w skład którego wchodzą PSOE (hiszpańską partią socjalistyczną) a Unidos Podemos (inną lewicową partią hiszpańską), a także regiony autonomiczne i rady dużych miast.

W tym scenariuszu konsensus przewiduje średni wzrost cen mieszkań w kraju o 3–4% w porównaniu ze wzrostem o 4,5% w 2019 r. I 5,4% w 2018 r. Jednak eksperci twierdzą również, że zmiany będą zależeć od popytu w każdym powierzchnia.

„Oczywiście będą obszary o słabych wynikach, takie jak niektóre hiszpańskie miasta w Kastylii i León, Kastylii-La Manchy i Estremadurze, i odwrotnie, miasta o większym popycie ze względu na turystykę, biznes lub oba czynniki, jak to ma miejsce w przypadku Madryt, Barcelona, Malaga, Walencja, Baleary i Wyspy Kanaryjskie będą miały łagodniejszy wzrost niż w poprzednich latach. W każdym razie dobrą wiadomością jest to, że wzrost cen mieszkań jest dostosowywany do podwyżek płac, które są na poziomie 2-2,5% w kraju”, wyjaśnia Stowarzyszenie Deweloperów i Budowniczych w Hiszpanii (Asociación de Promotores Constructores de España — APCE).

W tym samym duchu Carlos Smerdou, dyrektor generalny firmy doradczej ds. Nieruchomości Foro Consultores, uważa, że nastąpi ruch w tych obszarach, w których rozwija się gospodarka, co oznacza, że będzie on miał miejsce głównie w dużych miastach, w których ludzie mają swoją pracę oraz na obszarach granicznych. „Będziemy kontynuować na rynku z dwoma różnymi prędkościami, jedną dla miast dużej aktywności gospodarczej, przyjmujących ludność, a drugą dla mniejszych. Będzie to miało wpływ na działalność nieruchomości i będzie oznaczało korektę cen”, wyjaśnia.

Smerdou argumentuje również, że stabilizacja cen mieszkań będzie zależna od innych czynników, takich jak spowolnienie sprzedaży nowych budów oraz ograniczenie gruntów i kosztów budowy. „W miarę umiarkowanego tempa sprzedaży nowe projekty będą musiały być dostosowane do potrzeb rynku, a także będzie tendencja do budowania mieszkań o mniejszej powierzchni w celu kompensacji cen, a koszty gruntów i budowy, które spowodowały ostatnie podwyżki cen również się teraz znormalizują”.

W grę wchodzą również wszelkie środki, które rząd może podjąć w dziedzinie mieszkalnictwa . Takie jest zdanie Fernando Encinara, kierownika studiów idealisty, który utrzymuje, że „ żyjemy w czasach wielkiej niepewności . W zależności od tego, jakie są pierwsze miary nowego rządu, możemy mieć do czynienia z rokiem silnego spowolnienia, jeśli podejmowane są środki mające na celu bojkot tworzenia miejsc pracy, wzrostu gospodarczego i inwestycji lub umiarkowanie pozytywnego roku, jeżeli istnieje zobowiązanie do utrzymania i tworzenia nowych miejsc pracy, pewność prawa i poszanowanie środków wymaganych przez Unię Europejską. W pierwszym kwartale jest to możliwe że operacje zostaną spowolnione”.

To samo dotyczy Mikela Echavarrena, dyrektora generalnego firmy zajmującej się nieruchomościami, Colliers International, który wyjaśnia, że „w 2020 r. będziemy mieli rynek mieszkaniowy o prędkości 50–60. Innymi słowy, każde miasto będzie miało własny trend w zależności od swojej działalności gospodarczej, większej lub mniejszej ingerencji populizmu, a wszystko to również zależne od wpływu podatków na kieszenie i nastroje konsumentów”.

Dwa dobre przykłady wpływu, jaki decyzje polityczne mogą mieć na rynek mieszkaniowy, to Madryt i Barcelona. W tym sensie Echavarren utrzymuje, że „z jednej strony będziemy mieli Madryt ze wzrostem o ponad 5%, a z drugiej strony będziemy mieć Barcelonę, gdzie ludzie zastanawiają się, w jaki sposób zlikwidować podaż nowej konstrukcji. Wtym drugim przypadku cena mieszkań nie powinna wzrosnąć, a nawet może spaść w segmencie luksusowym.

Sektor mieszkaniowy nie powinien również tracić z oczu „ewolucji stopy bezrobocia, która wciąż znacznie przewyższa średnią europejską (poniżej 7%), oraz ewolucji demograficznej kraju, ponieważ od 2030 r. 30% populacja będzie miała ponad 65 lat, podczas gdy dziś tylko 20% populacji jest w tym wieku”, dodaje Sandra Daza, dyrektor generalny firmy konsultingowej Gesvalt. Jej zdaniem mamy do czynienia z rokiem umiarkowanego, a nawet ograniczonego wzrostu w przypadku Madrytu lub Barcelony, chociaż nadal będą to regiony, które zyskują najwięcej ludności.

Okazjonalne spadki cen na horyzoncie

Rzeczoznawcy, oceniając, jak rozwija się gospodarka i jakie środki są wprowadzane na rynek przez sektor publiczny, podkreślają, że rok 2020 ma być rokiem ograniczenia cen. Na przykład Sociedad de Tasación (The Valuation Society) podnosi wzrost cen nowych domów o 3,2%, podczas gdy inne towarzystwo wyceny, Tinsa, przeanalizowało ponad sto gmin w całym kraju i utrzymuje, że w 54% z nich, mieszkania będą rejestrować zmiany cen mniejsze niż 2% w ciągu najbliższych 12 miesięcy.

W kolejnych 27% spodziewany jest umiarkowany wzrost w przedziale od 2% do 5%, podczas gdy tylko co piąta gmina zarejestruje średni roczny wzrost o ponad 5%. Tak jest na przykład w Huesce, Logroño, Melilli, Oviedo, Palmie, Pampelunie, Santanderze i Sorii. Ponadto jedna trzecia gmin liczących ponad 50 000 mieszkańców zarejestruje wzrost o ponad 5%.

Z drugiej strony konsensus ekspertów jest przekonany, że w Madrycie i Barcelonie wzrost cen będzie umiarkowany w porównaniu z poprzednimi latami, nawet nie wykluczając możliwości sporadycznych spadków, po ostatnim wzrośnie minimalnych cen powyżej średniej krajowej. Jak przypomniał Tinsa, średnia wartość mieszkań wzrosła o 49% w Madrycie i 53% w Barcelonie.

Nie oczekuje się również poważnych zmian cen w obszarach takich jak Costa del Sol, gdzie podaż stagnuje w obliczu zmniejszenia popytu lub w innych stolicach, takich jak Walencja. Inne ważne obszary, takie jak Bilbao, San Sebastian, Sewilla lub Malaga, będą również rejestrować ograniczone wzrosty lub nawet sporadyczne spadki, aby móc sprzedać istniejące zapasy.

Etap dostosowania

Jak zauważa Emiliano Bermúdez, zastępca dyrektora generalnego agencji nieruchomości Donpiso, „aby średnia cena wzrosła o około 3% w całym kraju, jasne jest, że duże miasta, które są węzłami gospodarczymi, wycierpią najwięcej w tym roku i właśnie tam mogą mieć miejsce realne spadki cen oraz że rynek doświadczy co najmniej dwóch lat spowolnienia, zgodnie ze wskaźnikami i podstawami, które widzieliśmy ostatnio”.

Zdaniem Jaime Cabrero Garcii, skarbnika Rady Generalnej oficjalnych stowarzyszeń agentów nieruchomości w Hiszpanii (tesorero del Consejo General de los Colegios Oficiales de la Propiedad Inmobiliaria de España), ogólne wyniki rynku mieszkaniowego odzwierciedlają obecnie objawy wyraźnego umiaru i, w kontekście spowolnienia gospodarczego i niepewności na scenie politycznej, logiczne jest, że następuje spadek zaufania, a wraz z nimi zainteresowanie kupnem mieszkań, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że ceny od lat rosną bardziej niż płace. Ponadto podkreśla, że „agencje nieruchomości odnotowują znacznie mniejszą aktywność, co sugeruje, że nie wydaje się, aby na rynku mieszkaniowym warunki były korzyste”. W związku z tym stwierdza, że cięzko, aby rynek nieruchomości zachowywał tak jak w poprzednich latach i że wzrost cen znacznie przekroczył próg 3% .

Jesteś przygotowany na to, aby znaleźć dom swoich marzeń?

Jesteś przygotowany na to, aby znaleźć dom swoich marzeń?

Znajdź na idealista domy na sprzedaż i wynajem długoterminowy